PTTK Zawadzkie

Rajd młodzieży szkolnej - Biskupia Kopa

włącz .

Biskupia KopaTradycyjnie raz w roku nasz oddział organizuje wycieczkę górską dla młodzieży szkolnej. W tym roku miał być Stożek, ale ze względów organizacyjnych nastąpiła zmiana i 14 czerwca 60-cio osobowa grupa wyruszyła zdobyć Biskupią Kopę. Pełen autobus młodych ludzi to jest coś, co nas bardzo cieszy. Autobus wyruszył z Zawadzkiego w stronę Kolonowskiego o 7 rano. Spórok był ostatnim miejscem zbiórki i potem mogliśmy już spokojnie zmierzać do celu, czyli do Jarnołtówka, bo tam zaczynała się i kończyła nasza trasa. Od rana pięknie świeciło słońce a temperatura była prawdziwie czerwcowa więc szło się nam bardzo dobrze.

Zapraszamy do Berlina

włącz .

Zapraszamy do udziału w wyprawie szkoleniowej do

Zielonej Góry

oraz

Stolicy Niemiec - Berlina

Oddział Zakładowy PTTK "Huta Andrzej" w Zawadzkiem zgodnie z kalendarzem imprez organizuje w dniach 3-5 października 2025 r. wyprawę szkoleniową do Zielonej Góry i Berlina (stolicy Niemiec) z bazą w Hotelu "Qubus" w Zielonej Górze.

Wyniki konkursu foto 2024

włącz .

Grand Prix - Hania SmieskolPodsumowano wyniki konkursu FOTO 2024 - "Historia Mojej Ojcowizny w Dolinie Małej Panwi Utrwalona w Fotografii". Konkurs przeprowadzono w dwóch kategoriach: junior i senior. Jury konkursu miało niełatwe zadanie wyłonić najlepsze zdjęć wśród wszystkich nadesłanych. W kategorii junior przyznano trzy nagrody i trzy wyróżnienia, w kategorii senior nagrodzone zostały trzy zdjęcia, a dwa otrzymały wyróżnienia. Przyznano także nagrodę Grand Prix.

Rajd Ziemi Strzeleckiej 2025

włącz .

Rajd Ziemi Strzeleckiej 2025Na trasę rajdu wyruszamy tradycyjnie już spod Biedronki i choć Rajd Ziemi Strzeleckiej zaczyna się w Strzelcach Op., my jedziemy na Osiek, gdzie dołączymy do grupy. Dziś to nie my jesteśmy gospodarzem rajdu, występujemy w roli go­ści, a czeka nas sporo kilome­trów. Gdybyśmy chcieli prze­jechać cały rajd, od Strzelec do mety także w Strzelcach Op., to musielibyśmy przejechać ponad 100 km i na dodatek jeszcze wyjechać wcześnie rano, by zdążyć na rozpoczęcie pod strzeleckim ratuszem. Je­dziemy więc trochę na skróty, zaczynamy w Zawadzkiem i podążamy na Osiek. Trasa tro­chę krótsza, ale i tak przed nami ponad 70 kilometrów. Dzień wita nas zachmurzonym niebem, powietrze jest parne, ale mamy nadzieję, że po drodze nie zmokniemy.
Przejeżdżamy jak zwykle przez strzelecką szosę i pędzimy prosto w las, na Nowe Łąki. Wnet mijamy rozdroże na Łaziska, najpierw lewo, potem w prawo i tym razem prosto już na Osiek – dro­ga prościutka, gładka i ciągle lekko z górki. Mijamy kolejne kwartały lasu, wyjeżdżamy obok cał­kiem świeżego młodnika, a tutaj niespodzianka – po prawej stronie pasie się dzik z młodymi. Chyba ich pięć było, może sześć. My w peł­nym pędzie, dziki zaskoczone jesz­cze bardziej niż my, i nagle patrzy­my, a gromadka warchlaków zabiera się do sprintu za swoją matką. My skonsternowani nawet nie zdążyli­śmy zareagować, patrzymy tylko, czy dziki pędzą na nas, czy od nas. Pędzą od nas. Całe szczęście, wy­straszyły się nas bardziej, niż my ich i pędzą ile sił w kierunku wysokiego lasu.

Z wizytą u dinozaurów w Lisowicach

włącz .

Muzeum Paleontologiczne w LisowicachTo był jeden z lepszych wyjazdów. Do rekordu brakuje nam sporo, ale ekipę mamy wyśmienitą, a humory jeszcze bardziej. Tuż przed dziewiątą zbieramy się pod Biedronką. Ludzi wokół mnóstwo, jak to w sobotę rano, wszyscy zmierzają na zakupy, potem na porządki w domu i sprzątanie. My sobotni poranek postanawiamy poświęcić na co innego – wspólne spędzenie czasu w gronie przyjaciół, przejażdżkę rowerami na świeżym powietrzu i mamy zamiar odwiedzić dinozaury w pobliskich Lisowicach – tak tak, to ta wiocha niedaleko Lublińca, ale jak się okaże na miejscu, wcale taką wiochą nie jest i w niejednym bije nas na głowę. A w dinozaurach na pewno. Po raz pierwszy wyjeżdżamy na dwie grupy. My startujemy z Zawadzkiego, a druga grupa zaczyna rajd w Kolonowskiem, jest to więc pierwszy Rajd Znienacka, który można określić „gwiaździstym”. Gwiazda ta trochę jeszcze niekształtna i niezdarna, ale od czegoś trzeba zacząć, może w przyszłości wyjdzie lepiej.
Rajd rozpoczynamy od prezentacji naszych nowych czapek – specjalnie zamówionych dla naszego oddziału, na których widnieje nasze logo; kurier właśnie je przywiózł i dziś przechodzą chrzest bojowy. Od razu je ubieramy i dzięki temu wszyscy dokoła widzą, kto jedzie.

Rajd Znienacka - Kokotek

włącz .

Start przy BiedronceJest czwartek rano, pierwszy dzień maja. Poranek wita nas rześkim powietrzem i ciepłym słońcem. Świat jakby zamarł, wszystko pozamykane, pod Biedronką pusto, na parkingu ani jednego auta, ludzie jakby wymarli i tylko kilka rowerów przed wejściem do sklepu świadczy o tym, że coś się święci. A i święci się w rzeczy samej. Dziś wybieramy się na Kokotek, przemiły staw nieda­leko Lublińca, świetne miejsce na spędzenie majówki. Grupa Znienacka gromadzi się przy swoich rowerach, jest nas dzi­siaj sporo, idziemy na rekord. Wśród nas kilka nowych twarz, witamy w naszym gronie.
Na początek rozwijamy na­szą oddziałową flagę i robimy zdjęcie, by rajd uwiecznić. Przed wyjazdem sprawdzamy, czy mamy zapasowe dętki, bo od naszej zeszłorocznej wyprawy z dętkowo/oponowymi przygodami dmucha­my na zimne i bez rowerowej ap­teczki pierwszej pomocy nie rusza­my się nigdzie. Rowery są więc go­towe, my także, po chwili dołą­czają ostatni uczestnicy i w sile osiemna­stu rowerów ruszamy w trasę. Mija­my Manhattan, przebija­my się na Świerkle, przejeżdżamy przez most na Małej Panwi i skrę­camy w las. W lesie wiosna już na całego. Świat dookoła zieleni się na potęgę, ale zauważamy, że mimo wczesnowio­sennej jeszcze aury w lesie jest już sucho. I to bardzo.

Rajd Rododendrona 2025

włącz .

Rododendrony na zamku w KątachTym razem rododendrony przyćmiły wszystko. Wreszcie trafiliśmy idealnie i mogliśmy podzi­wiać rododendrony w ich pełnej krasie, a te jakby specjalnie wystroiły się na nasze odwiedziny i powitały nas przy zamku w Kątach w iście królewskim stylu – prze­piękne krzewy okraszone jeszcze prze­piękniejszymi kwiatami przysłoniły wi­dok samego zamku. Kto nie był i nie wi­dział, nie zrozumie, my widzieliśmy i długo tego widoku nie zapomnimy.
Nim jednak będziemy się rozkoszować rododendronami, musimy do nich doje­chać. Ruszamy spod kina, gdzie spotyka­my się tuż przed dziewiątą. Chyba już wszyscy są, sprawdzamy rowery, zapaso­we dętki i takie tam, jeszcze pamiątkowe zdjęcie i zaczynamy. Obok na parkingu stoi policja, ale dzisiaj ogranicza się do dyskretnej obserwacji, i przypatruje się z boku, jak przejeżdżamy obok. Mijamy stację, skręcamy na gazownię i wjeżdżamy do lasu. I od razu, na samym początku mamy niespodziankę. Problem łańcuchowy. Zatrzymujemy się, Tomek przeprowadza inspekcję i ogłasza: „sleciała keta”. No cóż, dawno już takiej awarii nie mieliśmy. Dzisiaj kety już rzadko kiedy slatują, nie to, co kiedyś, kiedy co chwila trzeba było ją z powrotem nakładać. Tomek w ketach wprawiony, szybko ją naprawia i jedziemy dalej. Wyjeżdżamy na łąkach za gazownią, dojeżdżamy do strzeleckiej szosy, przecinamy ją i wkrótce wjeżdżamy do lasu. Najgorszy kawałek drogi mamy już za sobą.

Zlot Śladami Dawnego Hutnictwa - Regolowiec 2025

włącz .

Regolowiec 2025Szkoły gminy Kolonowskie jak zwykle nie zawiodły i na so­botni rajd wyruszyły tłumnie, było nas prawie 80 osób. Tym razem praktycznie cała trasa pro­wadziła ścieżkami leśnymi. Do Zawadzkiego dojechaliśmy Błażkową Drogą, niektórzy za­pewne po raz pierwszy. A potem były wszystkim już znane Stawy Pluderskie, które mijaliśmy od­wrotnie, od 5 do 1. Dalsza droga doprowadziła nas do Pluder, gdzie wyjechaliśmy w okolicy nasycalni. Zakład było dużo wcześniej czuć niż widać, na szczęście tylko przez chwilę. Po­tem znowu było pięknie i pach­niało lasem. Nawet nie wiemy, kiedy dojechaliśmy na polanę Regolowiec. A tam już wszystko było przygotowane na nasz przyjazd. Mieliśmy szczęście, bo byliśmy tym razem pierwsi i kolejki do po­lowej kuchni nie było. Chociaż po drodze były trzy przerwy śniadaniowe i tak każdy był głodny. No ale sił trzeba było nabrać, bo przed nami było jeszcze wiele wyzwań. Tradycyjne konkursy spraw­nościowe, a także te z wiedzy przyrodniczej i historycznej nikomu nie sprawiły większych proble­mów. Wielu z nas wróciło do domu z nagrodami, a Hania z klasy trzeciej także z pucharem za naj­lepsze zdjęcie w konkursie fotograficznym 2024.

Zlaty Chlum - Jesenik

włącz .

Zlaty ChlumSezon górski zacząć czas. Kwiecień w rozkwicie, maj na horyzoncie, a my wyruszamy na pierw­szą tegoroczną wyprawę górską. Gwoli ścisłości, to drugą, bo raz byliśmy już na Babiej Górze, ale to było znienacka, a do Jesenika jedzie­my planowo i dziś oficjalnie rozpoczyna­my sezon. Autobus na parkingu przed Urzędem Gminy już czeka, przyjechał dziś wcześniej niż zwykle i od razu zaj­mujemy miejsca. Szósta na gminnym ze­garze się zbliża, miejsca w autobusie po­woli się zapełniają i wnet jesteśmy goto­wi do wyjazdu. Ogromna maszyna rusza z miejsca, powoli wypełza dębową aleją na główną arterię Zawadzkiego i niczym wąż dołącza do budzącego się ulicznego ruchu sobotniego poranka. Przy PKP za­bieramy resztę i ruszamy w stronę Kolo­nowskiego. We Fosowskiem dołącza do nas Piotr, nasz niezastąpiony przewodnik i opowiadacz i jedziemy na Opole. Kie­rowca postanawia przejechać dziś nie obwodnicą, ale przez centrum, więc mamy okazję obejrzeć nasze miasto wojewódzkie od środka. W sobotni poranek w Opolu ruchu nie ma dużego, więc przejażdżka jest płynna i przyjemna. Mija­my przebudowywane drogi, przejeżdżamy nad rondem, przebijamy się przez Odrę na lewy brzeg, wpadamy na Zaodrze, po czym skręcamy w lewo w kierunku Winowa, a następnie na Prószków i Prudnik. Z lewej strony nieśmiało zaczynają się wyłaniać wzgórki, wzgórza i góry. Okryte białą kołdrą chmur przebijają je tu i ówdzie i wystawiają swoje czubki ku słońcu. Jest szansa, że nim do nich dojedziemy, przebiją się do końca. Mijamy Biskupią Kopę i wnet wjeżdża­my do Czech – to nasza pierwsza zagra­niczna wycieczka w tym roku.

Reklama