PTTK Zawadzkie

Błędne Skały - 2024

. Utworzono

Błędne SkałyJest jeszcze ciemno na dworze, a my już na nogach. Dawno nie zdarzyło się nam ruszać na wycieczkę po ciemku. Do siódmej brakuje jeszcze parę minut, a noc jakby postanowiła pozostać dzisiaj na dłużej; to już koniec października i słońce coraz leniwiej wstaje z nocnego odpoczynku. Mimo to na parkingu przed Urzędem Miasta stoi spora grupa zapalonych turystów czekających na autobus na Błędne Skały. To tam właśnie dziś jedziemy. Dołączamy do zgromadzonych, nad urzędem wisi największa planeta układu słonecznego, Jowisz. Jeszcze go widać, ale jego minuty są policzone. Od wschodu niebo zaczyna się przejaśniać, a zaspane słońce coraz śmielej poczyna sobie na nieboskłonie i wkrótce Jowisz utonie w jego blasku. Nim to się stanie, na parking podjeżdża ogromny, biały autobus i zatrzymuje się tuż obok nas. Drzwi się otwierają, a zza nich wita nas kierownik dzisiejszej wycieczki i kierowca, który będzie nas woził. Wskakujemy do środka, zajmujemy miejsca, sprawdzamy, czy wszyscy już są i wreszcie pada komenda: możemy jechać. Kierowca rusza swojego olbrzyma, zakręca na wąskiej drodze i wyjeżdża na główną arterię Zawadzkiego. Podjeżdżamy pod stację PKP, gdzie czeka kolejna grupa turystów, a potem ruszamy w trasę. Zatrzymujemy się jeszcze w Kolonowskiem i Fosowskiem, gdzie kompletujemy skład, a potem już tylko Opole, Nysa i… wycieczka w pełnej krasie.

Byliśmy w Kaliszu

. Utworzono

Panorama KaliszaNa rubieżach Wielkopolski – KALISZ i Zamek w Gołuchowie

W sierpniową słoneczną sobotę (10.08.2024 r.) grupa turystów z OZ/PTTK „Huta Andrzej” wyruszyła w kierunku Wielkopolski. Celem jednodniowej wyprawy był Kalisz i zamek w Gołuchowie.
Wyjazd był poniekąd kontynuacją jesiennej wycieczki szkoleniowej sprzed roku, kiedy zwiedzaliśmy stolicę regionu Poznań oraz pobliskie zamki w Rogalinie i Kórniku.
Początki państwa polskiego wszystkim kojarzą się z okolicami Poznania, Gniezna, podczas gdy najnowsze odkrycia archeologiczne wskazują na tereny obecnego Kalisza, a dokładnie Zawodzia, gdzie zrekonstruowano wczesnośredniowieczny gród, obecnie Rezerwat Archeologiczny.
Sami Kaliszanie promują swoje miasto jako „Młode duchem, najstarsze miasto w Polsce”, powołując się na zapis na najstarszej mapie świata autorstwa greckiego geografa Ptolemeusza z II w. n.e., na której oznaczono nazwę osady CALISIA, na Szlaku Bursztynowym.

Zlot Młodzieży Szkolnej

. Utworzono

Na stopniach do Rajskiego Placu

43 Zlot Młodzieży Szkolnej „Góra św. Anny 2024”.

Nadeszła sobota 28.09.2024 r. Wreszcie poprawa pogody i wreszcie pierwszy w tym roku szkolnym rajd turystyczny, a dokładniej 43 Zlot Młodzieży Szkolnej „Góra św. Anny 2024” – zorganizowany przez Oddział Zakładowy PTTK „Huta Andrzej” w Zawadzkiem. W zlocie wzięli udział młodzi turyści ze szkół podstawowych z Zawadzkiego, Kolonowskiego, Staniszcz Wielkich, Fosowskiego, Staniszcz Małych i Spóroka. Pieczę na nimi w trakcie zlotu, sprawował jego kierownik - kol. Adrian Sowiński, zaś za utrzymanie właściwego kierunku marszu odpowiadał kol. Piotr Jendruś.

Na trasę zlotu wyruszyliśmy z Czarnocina, miejscowości, której niewątpliwą atrakcją, poza malowniczym położeniem, jest wzniesiona na pobliskim wzgórzu leśna kapliczka o nazwie „Boże Oko”. Według legendy zbudowano ją w miejscu, w którym podczas polowania, tutejszemu myśliwemu miał ukazać się symbol Opaczności Bożej – czyli „Boże Oko”. Taką nazwę („Boże Oko”), nadano również, założonemu na tym terenie w 1997 r. rezerwatowi przyrody, w którym szczególną ochroną objęto liczący 150 lat starodrzew bukowy.

Zapraszamy na Rajd Andrzejkowy

. Utworzono

Oddział Zakładowy "Huta Andrzej" w Zawadzkiem zaprasza na

Andrzejkowy Rajd Rowerowy i Pieszy "Doliną Małej Panwi

Andrzejki 2024

Rajd odbędzie się 23 listopada 2024 r.

Program rajdu: Plany tras: start i przebieg wg ustaleń ich kierowników

Trasa nr I i II z Zawadzkiego:

  • piesza: start godz. 9:00 - Plac Hutnika
  • kolarska: start godz. 9:00 - Plac Hutnika

Rowerami na Amazonkę

. Utworzono

Rajd jesienny PTTK 2024Co można robić dniu wolnym od szkolnych zajęć? Może pojechać na rajd rowerowy... tak też się stało w sobotę, 12 października 2024 r. Pogoda dopisała w stu procentach, humory również. Dwudziestu uczniów wraz z opiekunami panią Gizelą Zientek i Anielą Galas wyruszyło z Jemielnicy leśnymi ścieżkami doliny Małej Panwi w kierunku Kolonowskiego do Przystani Amazonka. Na miejscu organizatorzy i działacze PTTK oficjalnie przywitali rowerzystów przybyłych z Zawadzkiego, Kolonowskiego, Staniszcz, Strzelec Opolskich i poczęstowali turystycznym posiłkiem. Uczniowie chętnie wzięli udział w konkursie plastycznym i licznych konkursach sprawnościowych. Uczennice Agata Glik, Hanna Maczurek, Karolina Kozioł i Natalia Skowronek pięknie recytowały wiersze lokalnego poety Georga Hauptstocka.
W pozostałych konkursach grupa z Jemielnicy spisała się wyśmienicie i była bardzo zadowolona z wyników. W kolarskim konkursie sprawnościowym klas 6-8 Kacper Biały zajął II miejsce, Bartosz Zymela IV, a Fabian Wieczorek VIII. Z kolei w rzutach piłką do celu Łukasz Bednorz zajął VII miejsce.

Nienacek 2024

. Utworzono

Nienacek 2024Jest sobota rano, za oknem plucha, deszcz i zimno, a na dziś zaplanowany mamy rajd do najwyższego miejsca naszej gminy. Wszystko już przygotowane, pozapinane na ostatni guzik, w Żędowicach czeka na nas posiłek, a my patrzymy z niedowierzaniem przez okno, w deszczu mamy jechać? Szybko w ruch idą telefony. Grupa kijkowa otwiera zdalną konferencję i szybko dochodzi do wniosku, że „spacer” w takich warunkach wcale do przyjemności nie należy, po krótkiej naradzie ustala, że pójdzie trochę „na skróty”, prosto do Żędowic, a na Nienacek wybierze się innym razem. Podobne nastroje panują wśród rowerzystów. Chęć jest, wola jest, tylko pogoda zdaje się torpedować nasze zacięcie i odwodzić od planów. Postanawiamy jednak spotkać się koło kina, tak jak planowaliśmy i zobaczymy, ile osób przyjdzie i na miejscu ustalimy, co robić dalej.

Tak też się dzieje. Kilka minut przed dziewiątą pod kinem zjeżdżają się pierwsi rajdowcy. Najpierw jeden, potem drugi, trzeci i po kilku minutach jesteśmy już prawie wszyscy. Mimo niepogody grupa rowerowa stawia się prawie w komplecie. Brakuje Sebastiana, ale ten dzwonił rano, że jedzie… w Góry Świętokrzyskie i go nie będzie. Wydawało się, że to nasz rajd jest znienacka, ale Seba nas jednak przebił - to on pojechał bardziej znienacka.

Rajd Niespodzianka z przygodami

. Utworzono

Grupa Niespodzianka w pełnej krasieMiałby być przygody? I były. Plan imprez się trochę pozmieniał i w tym terminie miało być co innego, ale nie wyszło. Prezes wpadł więc na pomysł, by zorganizować coś nowego i tak wyszedł Rajd Niespodzianka – Kolarski Rajd z Przygodami.

Na starcie pod kinem w Zawadzkiem stawiło się kilkunastu uczestników i parę minut po dziewiątej wyruszyliśmy w trasę. Trochę niecodziennie, bo inaczej niż zwykle, przejechaliśmy obok starego kościoła, minęliśmy dawne biura Izostalu, wyjechaliśmy przed cmentarzem na główną drogę i wreszcie objeżdżając rondo wjechaliśmy do lasa. No, może niezupełnie, bo w las skręciliśmy dopiero za „S”-ami, a do tego czasu na wąskiej, asfaltowej drodze zdążył się za nami uzbierać sznurek samochodów, w tym nawet autobus. Za „S”-ami skręciliśmy w prawo i tu odetchnęliśmy z ulgą – nareszcie na łonie natury, z dala od aut, przy pięknej, słonecznej pogodzie. Wjeżdżamy więc w znane nam oblicza zawadczańskiej natury i jej nie poznajemy. Tu, gdzie jeszcze niedawno rósł las, wyziera pusta przestrzeń. Daleko, gdzieś na horyzoncie widać stare drzewa, ale wyglądają jakby inaczej. Czy to na pewno jeszcze nasze stare, dobre lasy, które znaliśmy od małego? Czasami trudno się nawet zorientować, w którym jesteśmy miejscu. Wycinki, jakie nasze lasy przeszły ostatnimi laty, zmieniły je nie do poznania i nawet wytrawni znawcy leśnych ścieżek Doliny Małej Panwi mogą mieć problemy z rozpoznaniem terenu. A te stare drzewa, no cóż, nawet one, to trochę jakby umowa, bo czy drzewa, które mają 40 lat, są stare?

Rajd Znienacka - Pobożyszczok, Osiek i Kasztal

. Utworzono

Biedronka - początek rajduTym razem w lesie przywitał nas gospodarz. Dorodny daniel. Ale po kolei.
Zaczynamy, jak zwykle, pod Biedronką. Sobota rano, ludzie spieszą na zakupy, mijają nas, niektórzy machają, na parkingu mnóstwo aut, wszyscy chcą mieć do sklepu jak najbliżej. Między autami potężny TIR z długą naczepą próbuje wjechać do rampy rozładunkowej. Rampa jest w takim miejscu, że za jej projekt należałaby się nagroda Nobla. Żeby do niej się dostać, trzeba przejechać przez parking osobówek, zrobić dwa zakręty i wcelować się w wąski zjazd pod bramę. I to wszystko jeszcze tyłem. I tak, żeby o nic po drodze nie zahaczyć. Kierowca ciężarówki manewruje na parkingu, próbuje raz, drugi, trzeci, ale nic z tego nie wychodzi. Za mało miejsca. Gdyby parking był pusty, to jeszcze pół biedy, ale w sobotę rano? Gorzej z dostawą trafić już nie mógł. Wycofuje się powoli, przejeżdża na drugą stronę, w sobie tylko znany sposób zawraca między zaparkowanymi osobówkami, udaje mu się ominąć pojawiających się z każdej strony pieszych i po chwili podjeżdża pod rampę tyłem. Tym razem chyba się uda. Trzeba jeszcze złamać naczepę, kilka razy poprawić, zmieścić się między metalowymi słupkami i wreszcie spektakl dobiega końca. TIR stacza się pod bramę, jest, udało się. Kierowca mistrz świata. Operacja zakończona sukcesem, nikt nie ucierpiał, za chwilę w Biedronce będzie świeży towar. Ciekawe, czy ładując go z półki do koszyka ktokolwiek będzie pamiętał, jaką ekwilibrystką popisał się szofer, by go bezpiecznie dowieźć?

Bieszczadzkie reminiscencje

. Utworzono

BieszczadyWyruszamy

Bieszczady są daleko. I są rozległe. Bardzo. Jeszcze o tym nie wiemy, ale wkrótce się przekonamy. Na razie stoimy na parkingu przy kościele, powoli milkną dzwony, które zdają się śpiewać właśnie w tej chwili, by specjalnie dla nas odegrać pochwalną pieśń. Przez chwilę przemyka przez myśl: „nawet Bóg cieszy się naszą radością”, a wraz z ulatniającymi się o poranku dźwiękami zostaje z nami Jego obecność. Nie, aż tak chyba wyjątkowi nie jesteśmy, gdzież nam do tak wysokich progów, pewnie to tylko przypadek. Później nadlatuje następne skojarzenie: „to sprawka proboszcza, wszak startujemy z jego parkingu”, ale i z tym wyróżnieniem jest kłopot, w końcu jest za piętnaście siódma, za chwilę w kościele msza i z niebiańskich uniesień lądujemy twardo na podłożu, czekając na autobus, który zabierze nas w Bieszczady.

Reklama