Zlot Młodzieży Szkolnej
Sobotnie prognozy nie były pewne, ale jak przyszło co do czego, pogoda stanęła na wysokości zadania i przywitała nas przyjemną, słoneczną aurą. Z rana co prawda ustępująca noc otuliła horyzont białą pierzyną mgły, jednak później było już tylko lepiej. Młodzież wyruszyła na Górę Św. Anny autobusem, który przejeżdżając przez Kolonowskie i sąsiednie miejscowości, pozbierał młodych uczestników i podwiózł ich do Dolnej. Stamtąd młodzi adepci turystyki piechotą już weszli na sam szczyt, po drodze podziwiając piękno natury. Po drodze zatrzymali się nawet w przydrożnej „restauracji”, a że czynne było od ósmej do dziewiątej wieczorem, nie omieszkali się w niej zatrzymać. Pod znakiem oznaczającym początek Góry Św. Anny trzeba było zrobić pamiątkowe zdjęcie, żeby nikt nie miał wątpliwości, gdzie byliśmy.
U celu w Domu Pielgrzyma czeka na nas obiad. Przygotowany w miejscowej kuchni smakuje wyśmienicie. Dzieci zmęczone trudami wspinaczki z chęcią pałaszują przygotowane przysmaki. PTTK Zawadzkie rozbrzmiewa na Górze św. Anny harmidrem młodzieży.
Po posiłku nadchodzi czas na konkursy i niespodzianki. Zarząd PTTK przygotował ciekawe nagrody i każdy dostaje coś ciekawego. Nie obywa się bez dyplomów, gratulacji, podziękowań. Gdy już wszyscy obejrzeli i nacieszyli się otrzymanymi podarunkami, nadchodzi czas zwiedzania. Idziemy na Rajski Plac, do którego wiodą strome, długie schody. Z placu przechodzimy do bazyliki, najważniejszego miejsca na Górze Św. Anny. Tutaj nadchodzi krótka chwila wyciszenia, po czym znów wysypujemy się na zewnątrz i teraz idziemy na lody.
Bez lodów wyprawa jest nieważna, wie to każdy, kto choć raz był młodym. Na rynku jest świetna lodziarnia, w której serwują także kawę i ciasto. Przeżywa dziś prawdziwe oblężenie, a żeby dostać kawałek loda, wpierw trzeba odstać swoje w długiej kolejce. Całe szczęście, że słoneczko przyświeca. Czas upływa w miłej atmosferze i wnet nadchodzi chwila powrotu. Wsiadamy w autobus i wracamy z powrotem.
Że jednak dzisiejsza impreza to nie tylko Zlot Młodzieży Szkolnej, ale także Międzypokoleniowa Sztafeta Turystyczna, na Górę św. Anny wybiera się jeszcze, w nieco bardziej seniorskim składzie, grupa rowerowa. Wyjeżdża wczesnym rankiem z Zawadzkiego i Kolonowskiego. W Łaziskach obie grupy się łączą i odtąd jadą już pełnym składem do celu. Najpierw na Bokowe, potem do Strzelec, tu się zatrzymujemy na rynku, pozdrawiamy stojącego pod ratuszem strzelca i śmigamy dalej. Za Strzelcami rozciągają się już dalekie widoki. Mijamy kolejno Rożniątów, Dolną, Kadłubiec, plączemy się uroczymi dróżkami wzdłuż autostrady przejeżdżając raz nad nią, raz pod nią, a Góra Św. Anny rośnie z minuty na minutę. Wreszcie wyjeżdżamy pod Wysoką i musimy się wdrapać po skarpie na drogę. Trzeba zejść z rowerów, za to na końcu trafiamy wprost pod znak „Góra Św. Anny” – jeszcze tylko kawałeczek i jesteśmy na miejscu.
Trafiamy wprost na obiad i roześmianą młodzież. Po obiedzie, to już wszyscy wiedzą, bazylika, kawa, lody i powoli zjeżdżamy do domów. W Wysokiej bijemy rekordy prędkości, osiągamy ponad czterdzieści na godzinę, potem już prosto na Strzelce i w takim rekreacyjnym stylu kończymy rajd. Za rok znów pojedziemy.
