Szklarska Poręba - reminiscencje - Szklarska Poręba i Leśna Huta

Ireneusz Ludwig, Mirosława Kądziołka, Iwona Smieszkol Utworzono .

Spis treści

Szklarska Poręba i Leśna Huta

PTTK Zawadzkie na Wysokim KamieniuNastępnego dnia zbieramy się pod hotelem. Przed nami dzień pełen wyzwań. Najdłuższa droga prowadzi na Śnieżne Kotły. Wiedzie przez Wodospad Kamieńczyka i Szrenicę, jak nic wrócimy dopiero wieczorem. Druga grupa wybiera się na Wysoki Kamień, blisko położony szczyt po izerskiej stronie Szklarskiej Poręby, z którego rozpościera się wspaniały widok na Karkonosze i Kotlinę Jeleniogórską. Grupa wybiera się czerwonym szlakiem. Nie jest przesadnie długi ani trudny, ale dość stromy. Grupa wdrapuje się mozolnie metr za metrem. Gdzieś po drodze przebija granicę 1000 metrów wysokości, ale na szlaku nie ma tabliczki, więc dokładnie nie wiadomo, w którym to następuje miejscu. Szlak w końcu się wypłaszcza, po chwili łączy z żółtym z Zakrętu Śmierci, a znad czubków drzew wyłania się wieża widokowa i schronisko na Wysokim Kamieniu. Czeka nas jeszcze jedno ostre podejście i dochodzimy do celu. Na Wysokim Kamieniu można zjeść smaczny kołocz z jagodami, wypić piwo i odpocząć. Niedawno oddana do użytku wieża widokowa, do złudzenia przypominająca wieżę szachową oferuje rozległy widok we wszystkie strony. Jakby ktoś chciał się nauczyć geografii Karkonoszy, to stąd widać wszystkie szczyty, od Szrenicy począwszy, a na Śnieżce skończywszy. Jeden feler wieży to taki, że stoi w miejscu, z którego naturalnie rozpościerał się wspaniały, bajkowy widok. Mogła stać obok. Nasza grupa podziwia krajobraz, a pogodę mamy do tego wyśmienitą. Po chwili odpoczynku idziemy dalej w stronę nieczynnej kopalni kwarcu, mijamy po drodze parę fantazyjnych grup skalnych i wreszcie schodzimy do Szklarskiej Poręby.
PTTK Zawadzkie na tarasie widokowym przy PKP Szklarska PorębaNa sobotę mamy także zamówionego przewodnika, który ma nam pokazać Szklarską Porębę. Zjawia się tuż po śniadaniu i prowadzi nas na stację PKP. Ta kilka lat temu przeszła gruntowny remont i dziś świeci przykładem, jak takie obiekty wyglądać powinny. Położona w górnej części Szklarskiej Poręby oferuje wspaniały widok na położoną pod nią miejscowość i zamykający od tyłu masyw Szrenicy. Dla turystów przyjeżdżających tu pociągiem nie ma lepszego przywitania. Ze stacji schodzimy w stronę centrum, gdzie zatrzymujemy się przy Karczmarzu, grupie skałek położonych w samym środku miasta. Tutaj też wchodzimy na wybudowany na nich taras widokowy, gdzie znów możemy podziwiać zbocza Szrenicy. Szrenica w Szklarskiej Porębie jest tym samym, czym Giewont w Zakopanem. To góra niemal na wyłączność dokooptowana do Szklarskiej Poręby i stanowi jej symbol rozpoznawczy.
Leśna HutaZ Karczmarza schodzimy na PKS, po czym kierujemy się w stronę Leśnej Huty. Okolice Szklarskiej Poręby słyną z licznych hut szkła. Okolice od dawna związane były ze szklarstwem ze względu na bogate złoża kwarcu i dużej ilości drzewa potrzebnego do wytopu szkła. Pierwsza huta powstała w dzisiejszej Szklarskiej Porębie Dolnej, nad Szklarskim Potokiem w połowie XIV wieku. Dziś czasy świetności hut szkła mamy już za sobą. Jedną z nielicznych, które przetrwały, jest Leśna Huta, mały zakład prowadzony przez Henryka Łubkowskiego, który zakład prowadzi wraz z rodziną. W hucie na oczach widzów wykonuje ręcznie formowane szkła barwione w masie. Można tu obserwować wytop różnych form szklanych od ozdób po wazony i naczynia. Hutnicy używają przy tym dawnych narzędzi i form kuglerskich, co przydaje produkowanym tutaj przedmiotom dodatkowego waloru rzemieślniczej perfekcji.
Gabi w roli szklarskiego sztukmistrzaW takiej właśnie hucie podziwiamy sztukę i kunszt pracujących tutaj rzemieślników. Na naszych oczach powstają bajeczne, kolorowe kształty, wydaje się, jakby we śnie, wystarczy tylko pomyśleć, a zaraz wyobrażenie przekształca się w żywy twór, bajka staje się rzeczywistością. Gabrysia dopytuje się o szczegóły i w końcu zostaje zaproszona do procesu produkcyjnego. Staje obok mistrza, bierze narzędzia do ręki i pod czujnym jego okiem zabiera się do pracy. Z początku bezkształtna kulka szkła nie przypomina niczego, ale po paru zręcznych ruchach zaczyna nabierać kształtów. Nie wiadomo jeszcze jakich, ale na pewno do czegoś zmierza. Obserwujemy z uwagą, wstrzymujemy oddech, kibicujemy po cichu i wreszcie spod rąk Gabi wyłania się wspaniały, szklany kwiat. Jeszcze kilka ruchów i dzieło sztuki gotowe. Mistrz wkłada je do pieca, by się wychłodziło, a Gabi w nagrodę dostaje taki sam na pamiątkę z wczorajszej produkcji. Jakby co, to mamy w naszym gronie fachowego szklarza artystę.
Wodospad KamieńczykaZ huty szkła przechodzimy w stronę Muzeum Ziemi „Juna”, gdzie możemy oglądać bogactwa tutejszej ziemi i nie tylko. Minerały, szlachetne kamienie, diamenty to tylko niektóre z wystawionych na ekspozycjach. Napatrzywszy się na świecidełka wychodzimy na zewnątrz, gdzie czeka nasz autobus i jedziemy pod Wodospad Kamieńczyka. Do wodospadu musimy podejść piechotą i pokonać przy okazji spore podejście. Całe szczęście, że zostało ono gruntownie wyremontowane i przebudowane. Zamiast chaotycznie rozsypanych kamieni, częściowo wypłukanych przez spływającą tu po opadach wodę, możemy teraz iść eleganckim, gładkim traktem. Wkrótce dochodzimy do wodospadu. Podziwiać go można z góry i z dołu. Z dołu schodzi się do niego w głęboki i wąski wąwóz. Do zejścia prowadzą strome, metalowe schody, a za wstęp trzeba zapłacić. W zamian dostajemy kaski ochronne, by nie dostać niczym w głowę. Zdarzały się tu już wypadki, nawet śmiertelne, że z góry spadały strącone przez podziwiających wodospad na górnym tarasie turystów kamienie wprost na turystów w wąwozie. Sceneria wąwozu jest niesamowita i niepowtarzalna. Ściany wąwozu wznoszą się pionowo na kilkanaście metrów w górę, pod nogami huczy spływająca woda, a samo przejście możliwe jest tylko dzięki zamontowanym tu metalowym podestom. Podesty te wykonane są z kratownicy, więc widać wszystko pod nimi, a to dodaje atrakcji i ekspozycji, jeśli ktoś nie jest oswojony z wysokościami, to czeka go tutaj niezłe przeżycie.
Dochodzimy do końca wąwozu, gdzie pojawia się sam wodospad. Rozbryzgująca woda owiewa nas mokrą mżawką, a my podziwiamy potrójną kaskadę spadającej z góry wody. To najwyższy wodospad w polskiej części Karkonoszy, ma 27 metrów wysokości. Robimy pamiątkowe zdjęcie, po czym wychodzimy z powrotem. Idziemy na górny taras, gdzie oglądamy to samo, ale z drugiej perspektywy. Tutaj wodospad nie wydaje się już taki duży, dna wąwozu nie widać, ale i tak robi wrażenie. W pobliskim schronisku przybijamy pieczątki do książeczek i powoli schodzimy do autobusu.

Dodaj komentarz

Forum jest dla ludzi kulturalnych. Nie obrażaj innych, bądź grzeczny.

Kod antyspamowy
Odśwież

Reklama