Rajd Rododendrona

Ireneusz Ludwig Utworzono .

Rajd Rododendrona 2026Tegoroczny Rajd Rododen­drona odbył się już po raz szesnasty. Tradycja tej wyjąt­kowej, rododendronowej przygody z roku na rok przy­ciąga swoich miłośników i nie inaczej było również tym ra­zem. Te okazałe, pachnące kwiaty zakwitają pod koniec maja, stwarzając niezwykłą okazję dla koneserów.

Kamienie Szlachetne na rododendronowym szlakuDziś dwie grupy rowerowe wyruszają ku polanie Stodoła w Kątach, jakby prowadzone zapachem wiosny. Kamienie Szlachetne, wierne tradycji, ruszają z rynku w Strzelcach Opolskich, by sunąć przez majowe łąki i ciche lasy, gdzie świat zdaje się pulsować swo­im własnym rytmem. Z każ­dym kilometrem zanurzają się głębiej w zieleni, aż wreszcie giną w sosnowym borze oplatającym zamek w Kątach. Nasyceni światłem, zapachem i śpiewem ptaków, podążają dalej, aż docierają na przytulną polanę — miejsce spotkania, odpoczynku i mety dzisiejszego rajdu.
Król Grilla pilnuje naszego posiłkuGdy wyłaniają się spośród ostatnich gałęzi i wta­czają na polanę, znajomy zapach pieczonej kiełba­ski snuje się już po łące, przywołując myśl, że obok duchowej uczty przyda się też coś bardziej przy­ziemnego.
Król grilla krząta się przy ognisku, czujnym okiem doglądając żaru i pilnując, by wszystko było dopieczone jak należy. Kiełbaski muszą być perfek­cyjne — wszak i towarzystwo jest wyjątkowe, a w takim gronie nie ma miejsca nawet na najmniejsze kulinarne potknięcie.
Druga grupa wyrusza z Placu Hutnika w Zawadzkiem, rozpoczynając naszą leśną opowieść przy pobliskim Źródełku. Dalej ścieżka prowadzi nas to w prawo, to w lewo, jakby igrała z kierunkiem, a my zdajemy się na instynkt przewodnika, wierząc, że las nie skrywa przed nim żadnych tajemnic.
Po chwili mijamy „leśną restaurację”, gdzie na co dzień ucztują jelenie. Dziś jednak stoły pozostają puste, a jedynymi gośćmi zdajemy się być my sami. Nieskuszeni menu natury, żartobliwie żegnamy to miejsce i ruszamy dalej, unoszeni rytmem drogi i zapachem lasu.
Grupa Zawadzkie na BagienkuPo kilku kolejnych zakrętach, gdy kierunki zaczynają się mieszać, a pewność drogi ustępuje cie­kawości, ku zaskoczeniu wszystkich wyjeżdżamy na Bagienko. To zaciszne, nie­mal ukryte miejsce wabi ciszą i spokojem, otulone subtelną aurą tajemnicy. Przecinający je leśny strumyk dodaje mu miękkiego, kojącego brzmie­nia, a stojący przy trakcie krzyż dopełnia nastroju zadu­my.
Zatrzymujemy się, przysia­damy na pobliskiej ławeczce i przez chwilę mamy wrażenie, że moglibyśmy tu zostać na dłużej. Zieleń wokół pulsuje budzącym się życiem — i zdaje się, że niczego więcej nie potrzeba. Napawamy się magią tego miejsca, lecz w końcu przychodzi chwila, by ruszyć dalej. Wsiadamy na rowery i znów zanurzamy się w ciche ostępy sosnowego boru. Kręcimy żwawo, jakby droga sama niosła nas naprzód, aż wreszcie wyjeżdżamy na polanę Stodoła, gdzie — jak już wiemy — król grilla dopracowuje ostatnie szlify przy skwierczących kiełbasach.
Konkursy sprawnościoweJesteśmy na miejscu. W kom­plecie.
Gospodarze witają nas za­pachem ogniska, kubkiem go­rącej kawy i serdecznością, której nie da się przecenić. Rozsiadamy się przy stoli­kach, nasyceni drogą i chwilą, dumni z osiągniętego celu. To kolejny mały krok na naszej trasie — a jednak każdy z nich smakuje jak coś napraw­dę wielkiego.
Czas płynie tu lekko i ra­dośnie, w doborowym towa­rzystwie — kiełbaski znikają niepostrzeżenie, a śmiech miesza się z zapachem ogni­ska. Wkrótce zasiadamy do konkursów sprawnościowych: rzutów kuleczkami i rzutka­mi. Z pozoru proste zadania, które wydają się niemal banalne… dopóki patrzy się z boku.
Leśna Izba Edukacyjna "Stodoła"Gdy jednak stajemy po drugiej stronie, wszystko nabiera nowego wymiaru. Nagle okazuje się, że precyzja wymaga skupienia godnego uczonych, a każdy rzut urasta do rangi wyzwania niemal na­ukowego. Szybko przekonujemy się, że nauka naprawdę trwa całe życie.
Podejmujemy więc nasze „noblistyczne” próby — z uśmiechem, dystansem i rosnącą determina­cją — i już po chwili cieszymy się z każdego, nawet najmniejszego sukcesu. Na koniec okazuje się, że wygrywają wszyscy: jedni nie­co bardziej, inni odrobinę mniej, ale każdy wychodzi z poczuciem zwycię­stwa i radością wspólnego osią­gnięcia. Na laure­atów czekają na­grody, a na wszyst­kich — satysfakcja z kolejnego udane­go spotkania i ma­łego, wspólnego sukcesu.
Laureaci konkursówTak oto impreza powoli dobiega końca. Zaczynamy się pakować, jeszcze przez chwilę przeciągając rozmowy i niechętnie żegnając się z miejscem, któ­re zdążyło już stać się na moment naszym wspólnym przystankiem. Powoli rozjeżdżamy się do do­mów, każdy w swoją stronę, niosąc ze sobą zapach lasu, echo śmiechu i obraz majowej zieleni.
Rododendrony obejrzane, trasa przejechana, zadanie wykonane. A jednak pozostaje coś więcej — poczucie dobrze spędzonego czasu i spotkania, które zostaje w pamięci dłużej niż sama droga.
I już teraz wiemy, że za rok znów tu wrócimy — do tej samej przygody, tych samych miejsc i tego samego, niepowtarzalnego klimatu.

Dodaj komentarz

Forum jest dla ludzi kulturalnych. Nie obrażaj innych, bądź grzeczny.

Kod antyspamowy
Odśwież

Reklama