Na trasę rajdu wyruszamy tradycyjnie już spod Biedronki i choć Rajd Ziemi Strzeleckiej zaczyna się w Strzelcach Op., my jedziemy na Osiek, gdzie dołączymy do grupy. Dziś to nie my jesteśmy gospodarzem rajdu, występujemy w roli gości, a czeka nas sporo kilometrów. Gdybyśmy chcieli przejechać cały rajd, od Strzelec do mety także w Strzelcach Op., to musielibyśmy przejechać ponad 100 km i na dodatek jeszcze wyjechać wcześnie rano, by zdążyć na rozpoczęcie pod strzeleckim ratuszem. Jedziemy więc trochę na skróty, zaczynamy w Zawadzkiem i podążamy na Osiek. Trasa trochę krótsza, ale i tak przed nami ponad 70 kilometrów. Dzień wita nas zachmurzonym niebem, powietrze jest parne, ale mamy nadzieję, że po drodze nie zmokniemy.
Przejeżdżamy jak zwykle przez strzelecką szosę i pędzimy prosto w las, na Nowe Łąki. Wnet mijamy rozdroże na Łaziska, najpierw lewo, potem w prawo i tym razem prosto już na Osiek – droga prościutka, gładka i ciągle lekko z górki. Mijamy kolejne kwartały lasu, wyjeżdżamy obok całkiem świeżego młodnika, a tutaj niespodzianka – po prawej stronie pasie się dzik z młodymi. Chyba ich pięć było, może sześć. My w pełnym pędzie, dziki zaskoczone jeszcze bardziej niż my, i nagle patrzymy, a gromadka warchlaków zabiera się do sprintu za swoją matką. My skonsternowani nawet nie zdążyliśmy zareagować, patrzymy tylko, czy dziki pędzą na nas, czy od nas. Pędzą od nas. Całe szczęście, wystraszyły się nas bardziej, niż my ich i pędzą ile sił w kierunku wysokiego lasu.