Rajd Znienacka - Dzień Przewodnika

Ireneusz Ludwig włącz .

Spacer z przewodnikiemNo to pierwszy Rajd Znienacka mamy za sobą. Sezon turystyczny możemy uważać za w peł­ni rozpoczęty. Po długiej, zimowej przerwie, która przytrzymała nas w domach o wiele dłużej, niż rok temu, wreszcie mogliśmy wyjść na świeże powietrze i zaczerpnąć radości ze spaceru. Pogoda dopisała nam jak nigdy, więc do domu wróciliśmy w wyśmieni­tych humorach.


Początek spaceru po mieścieAle zacznijmy od począt­ku. Początek rajdu nietypowy, bo pod budynkiem gminy. Zazwy­czaj zaczynamy przy Biedronce, ale dziś startujemy spod naszej siedziby. Parę minut przed dzie­siątą zaczynamy się gromadzić. Na początku nieśmiało, po jednej, dwóch osobach, ale w miarę upływu czasu zaczyna nas przy­bywać, aż znienacka robi się spo­ry tłum – jest nas ponad trzydzie­ści. Dziś w planie mamy spacer po mieście z naszym lokalnym pasjonatem historii, Kamilem, który przygotował dla nas trasę niespodziankę. Do końca nie wie­my, co zaplanował, więc czekamy z niecierpliwością, aż wreszcie zegar na gminie wybija dziesiątą i możemy rozpoczynać. Kamil wita wszystkich zebranych i zaprasza na wycieczkę „szlakiem po­bożności”. Domyślamy się, że pew­nie odwiedzimy kościół, może jakąś kapliczkę, może przydrożny krzyż.
Stare Zawadzkie - KrzyżPo krótkim wstępie ruszamy w trasę. Przemierzamy miejski park i przechodzimy obok Netto w stronę stawu. Słońce wesoło przyświeca, jakby chciało zabrać się z nami, do­daje nam dziarsko animuszu i wę­drujemy na Stare Zawadzkie – naj­starszą dzielnicę miasta, gdzie wszystko się zaczęło. To tutaj po­wstały pierwsze zabudowania, to tu­taj zaczęła się historia naszej miej­scowości, tutaj znajdują się nasze początki. Przechodzimy obok Stra­ży Pożarnej, gdy nagle powietrze przeszywa przenikliwy dźwięk sy­reny. Czyżby to nas witali strażacy? Nie, jednak nie, to niestety wyjazd na interwencję, mamy nadzieję, że nic groźnego się nie stało.
Słuchamy historii krzyża przy ul. ks. WajdyPo prawej stronie wyłania się stary, drewniany budynek, do niedawna jeszcze zamieszkany, z zewnątrz wygląda na jeszcze dość dobrze zachowany, jeden z nielicznych świadków, który widział wszystko i gdyby mógł mówić, niejedno by nam powiedział. To chyba najstarszy budynek w Za­wadzkiem – może warto przerobić go na miejscowe muzeum? Miejsce idealne, w samym centrum. Tuż obok zatrzymujemy się przy przydrożnym krzyżu. To nasz pierwszy przystanek na naszej tra­sie. Kamil opowiada o jego historii. Kiedyś pełnił dużo ważniejszą rolę niż dziś, bo kiedyś nie było w Za­wadzkiem kościoła, a ludzie na mszę musieli chodzić aż do Kielczy. Wy­obrażacie sobie? Prawie dziesięć kilo­metrów w jedną stronę. I nie było wtedy aut. Nawet rowerów nie mieli. Na piechotę trzeba było. Wyprawa na cały dzień. I tak tydzień w tydzień, każdej niedzieli. Nic dziwnego, że z braku lepszych perspektyw, wybudo­wano sobie wtedy krzyż. Nie jest to, co prawda, kościół, ale jakaś mała jego namiastka, która zawsze pozwa­lała poczuć się trochę bliżej Boga. Krzyż przy ul. Ks. Wajdy kilkakrotnie był przestawiany, zanim trafił w miej­sce, gdzie dziś się znajduje. Dziś jego rola jest już zupełnie inna. Nie pełni roli centrum religijnego Zawadzkiego, stoi w nieco zapomnia­nym miejscu, trochę na uboczu, choć nadal w ścisłym centrum miasta i milcząco świadczy o na­szych korzeniach, o naszej historii. Spod fundamentów tego milczącego świadka rozciąga się wspa­niały widok na drugi symbol Za­wadzkiego, hutniczy komin, jeden z ostatnich świadków odeszłej już do historii huty, rodzicielki i założy­cielki niejako Zawadzkiego. Jego smukła sylwetka dumnie przecina niebo pnąc się jeszcze wyżej do końca podtrzymując nadzieję, że mimo wszystko Zawadzkie prze­trwa i podniesie się z marazmu.
Ołtarz w kościele ewangelickimTuż obok krzyża stoją pozo­stałości starych budynków z czer­wonej cegły, a na jednym z nich do­strzec można oryginalny napis mó­wiący o tym, że kiedyś była tu Straż Pożarna. Wiedzieliście o tym? Nie? My też.
Idziemy dalej. Wychodzimy obok hali sportowej i kierujemy się w prawo, do następnego świadka historii Zawadzkiego – kościół ewangelicki, najstarszy kościół w Zawadzkiem. Wybudowany został w 1894 r., ale historia zgromadzenia ewangelickiego sięga dużo wcześniej. Pierwsze nabożeństwa ewangelickie organizowane były w kancelarii huty. Prowadzili je księża z Kolonowskiego, a sam zbór stanowił filię parafii w Ozimku, później włączony w struktury parafii w Strzelcach Op.
Wnętrze ewangelickiej świątyniPo roku 1856, kiedy to do Zawadzkiego zawitała linia kolejowa, nawiasem mówiąc była to druga linia kolejowa na Opolszczyźnie (po linii Wrocław – Opole – Gliwice), nastąpił okres rozbu­dowy huty, za czym poszedł wzrost liczby mieszkańców. Przybywało także wiernych i w 1872 r. Zawadzkie stało się para­fią wikarialną i otrzymało wła­snego wikariusza. Samodzielna parafia powołana została w 1889 r. Społeczność zboru ewangelic­kiego rozwijała się do zakończe­nia drugiej wojny światowej, kie­dy to po przymusowych wysie­dleniach gwałtownie nastąpił spadek liczby wiernych, a swojej dawnej świetności społeczność już nie odbudowała. Dziś parafia jest częścią parafii w Lisowicach Wielkich i sięga od Zawadzkiego aż po Olesno.
Hymn reformacjiStojącej pod bramą kościo­ła, naszej grupy zauważyć nie sposób. Nasza obecność nie umyka uwagi gospodarzom kościoła, którzy wkrótce otwierają nam po­dwoje swojej świątyni i możemy wejść do środka. Jak na nas przystało, znienacka.
W środku uderza charakte­rystyczny wystrój. Wszechogar­niająca wszystko biel i niesamo­wita prostota. Białe ściany, białe ławki, białe zdobienia, biały oł­tarz. Uderza prostota wystroju i jej skromność. Detale architekto­niczne nie krzyczą, delikatnie podkreślając sakralny charakter miejsca. Nie ma figurek, obrazów, krzyża, nic nie odciąga uwagi od centralnego miejsca kościoła, oł­tarza, na którym rozłożona otwar­ta ewangelia czeka na odczytanie jej słów. Dla większości wycho­wanej w tradycji katolickiej jest to spore przeżycie i to nie tylko dlatego, że można na własne oczy zobaczyć, że nasze spojrzenie na wiarę nie jest tylko jedynym, że są także inne, że można na nie patrzyć z innej perspektywy, ale także i dlatego, że wchodząc do ta­kiej świątyni nie sposób oprzeć się wrażeniu, że tutaj to wszystko jest tak samo prawdziwe, jak u nas, a może i nawet bardziej. Spoglądamy z perspektywy tradycji katolickiej, ale dostrzegamy, że ta ewangelicka jest tak samo prawdziwa, jest tak samo autentyczna, na dodatek pozwala dostrzec aspekty, jakich wcześniej nawet się nie domyślaliśmy. Biel, której gdzie indziej nie znajdziemy, prostota, którą często znajdujemy dopiero w zaciszu swoich własnych domów, przepych i zdobnic­two, którego tutaj nie ma, pokazują nam, że Boga można przeżywać na wiele sposobów, ale trzeba dopiero zobaczyć coś innego, otworzyć swoje myślenie na innych. Wybić się z utartego schematu, stanąć nieco zboku i uzyskać nową perspektywę.
Widok z ambonyKamil opowiada historię kościoła, w tle przebijają się charakterystyczne numery pieśni do śpiewania podczas nabożeństwa na równie charakterystycznej tablicy, numery nie do pomylenia, we wszystkich ewangelickich kościołach takie same, wszystko proste, bez zbędnych dodatków, sama esencja, zupełnie inny świat, pod pewnymi względami taki sam, ale zupełnie różny. Lepszy? Bar­dziej prawdziwy? Nie, po prostu inny. Z fasady dosięga nas niebie­ski napis „Warownym grodem jest nasz Bóg”. To tytuł pieśni napisa­nej w 1529 r. przez Marcina Lutra, który stał się hymnem reformacji, a do dziś towarzyszy większym uro­czystościom kościelnym. Także tu­taj.
AmbonaW kościele spędzamy trochę więcej czasu, niż zaplanowaliśmy. Mieszkamy tu od lat, mijamy ko­ściół niemal codziennie, widujemy go codziennie, stał się taką samą codziennością, jak wszystko inne, niemal nie zwracamy na niego uwagi, ale okazuje się, że tak na­prawdę… wcale go nie znamy. Nie wiemy o nim nic. Jest dla nas za­mkniętą warownią, innym świa­tem, nie naszym, a myśląc tak, z tyłu głowy mamy zakodowaną myśl, że gorszym. Trzeba dopiero wejść do środka, by przekonać się, że to nieprawda. Że to dobry świat, całkiem taki, jak nasz i wiele traci­my udając, że go nie ma.
Nabożeństwa w naszym ko­ściele ewangelickim odbywają się raz w miesiącu. Drzwi otwarte są dla każdego. Także dla nas.
Z wizytą u EwangelikówNastępna stacja naszej trasy znajduje się przy kościele św. Ro­dziny. Jego historia też jest długa i ciekawa. Wybudowany został w 1898 r. jako odpowiedź na rosnące zapotrzebowanie stale powiększającej się miejscowości, w któ­rej najbliższy kościół znajdował się w Kielczy. Kościół poświęcono w 1899 r., a rok później stał się kościołem filialnym parafii w Kielczy. Samodzielna parafia powstała w roku 1918. Pierwszym pro­boszczem został ks. Oskar Hanke, którego grób znajduje się obok kościoła. Mijamy go idąc co ty­dzień na mszę i być może też do końca nie zdajemy sobie z tego sprawy. Kamil zatrzymuje się obok krzyża i mówi o księdzu Hanke. Że w powszechnej świadomości zapamiętany jako proniemiecki agitator i zajadły przeciwnik polskości, w rzeczywistości był zupełnie inny. Najważniejszy dla nie­go był człowiek, nie czynił różnicy ze względu na narodowość, nabożeństwa były zarówno po pol­sku jak i po niemiecku, każdy mógł wybrać, co mu odpowiadało, charakteryzował się dużym auto­rytetem wśród społeczności i to tak dużym, że potrafił nawet zbesztać żołnierzy, którzy pewnego razu weszli z karabinami do kościoła szukając dywersantów, żeby najpierw zdjęli z głów „topki”, a dopiero potem się odzywali.
Grób Hanke okalony jest żelaznym płotkiem, wykonanym na Warsztatach Szkolnych huty w 1933 roku. Do dziś widać stosowną inskrypcję, tylko trzeba jej trochę poszukać i… schylić czoła. To kolejna zawadczańska pamiątka stanowiąca o naszej tożsamości, mało pamiętana i mało znana.
Grób ks. Oskara Hanke - pierwszego proboszczaObok grobu Hankego stoi grota lurdzka. Zbudowana już po drugiej wojnie, w latach 50-tych, dla wielu mieszkańców stanowi nierozłączną cząstkę miejscowości, dla wielu była tu … od zawsze. Parafia katolicka, w przeciwieństwie do ewangelickiej, rozrastała się i dziś zdecydowanie dominuje, jednak początki obu były podobne.
Wchodzimy do kościoła. Tutaj niespodzianek nie ma. Wnętrze znamy wszyscy doskonale. Tutaj się wychowywaliśmy, tu nabywaliśmy religijnej świadomości. Wystrój świątyni jest diame­tralnie inny. Złoto, zdobienia, detale, wszystko lśni, w naszym kościele szczególnie, bo niedawno przechodził gruntowny remont, który wiązał się z odnowieniem całego wystroju. Wspaniałe rzeźby, piękne obrazy, zdobienia i ornamenty, posadzka lśni niczym lustro. W wystroju dominuje żółty ko­lor, ciekawie współgrając z wpadającym przez okna światłem słonecznym. To wszystko jest po pro­stu piękne, uczta dla oczu, uczta dla duszy. Zupełny kontrast do kościoła naszych sąsiadów, gdzie prostota i skromność przytłacza. Tutaj przytłacza bogactwo. W centralnym miejscu ołtarz, otoczony rzeźbami św. Rodziny. Obok kolejni święci, ele­ment, którego na próżno szukać u ewangelików. Nabożeństwa odbywają się częściej niż raz w miesiącu, para­fie w samym Zawadzkiem mamy dwie, ale to nie świadczy o niczym – tak po prostu potoczyła się historia.
Lekcja historii w kościele św. RodzinyKamil pokazuje zdjęcia, jak nasz kościół wyglądał kiedyś, jakie zmiany przeszedł, kiedyś był dużo bardziej zdobiony. Z tyłu z chóru spo­glądają organy, prawdziwe, piszczał­kowe, nie do podrobienia przez coraz bardziej popularne elektroniczne, ko­neser ich brzmienia od razu wyczuje różnicę.
Teraz wracamy z powro­tem. Idziemy ulicą Opolską i wkrótce meldujemy się przy na­szej sie­dzibie, tam gdzie rankiem rozpoczynaliśmy naszą wędrów­kę. Kilka słów podsumowania, podczas któ­rej pada propozycja, żeby zorganizować kiedyś rajd szlakiem zawadczańskich kapli­czek i krzyży, po czym zaprasza­my wszystkich do środka na skromny poczęstu­nek przy kawie i ciastkach. Jest okazja teraz swo­bodnie pośmiać się i porozmawiać. Pełni optymi­zmu dziwimy się, że w takim ma­łym Zawadzkiem zwiedzaliśmy zabytki przez ponad dwie godziny i choć wydawało się, że wszystko tu znamy, to okazało się, jak bar­dzo byliśmy w błędzie.
Poczęstunek przy kawieTo co, kiedy idziemy dalej odkrywać nasze miasteczko?

 

Dodaj komentarz

Forum jest dla ludzi kulturalnych. Nie obrażaj innych, bądź grzeczny.

Kod antyspamowy
Odśwież

Reklama