Dziś jedziemy na Pilsko. Wszystko zapięte na ostatni guzik, wszyscy gotowi, prognozy zapowiadają się wyśmienicie, wnet pojawia się nasz busik i równo o szóstej rano ruszamy w trasę. Busik startuje dziś z Kolonowskiego i zabiera grupę stamtąd, w Zawadzkiem dosiadamy się i wyjeżdżamy. Jest jeszcze ciemno, to widoczna oznaka, że lato się kończy, jesień tuż za progiem i wkrótce obejmie przyrodę we władanie. My cieszymy się resztkami letnich promieni i mamy nadzieję wycisnąć je dziś do maksa. Z pogodą zresztą trafiamy w dziesiątkę. Tydzień upłynął pod znakiem chłodu i deszczu, ale akurat dzisiaj słońce postanawia rozświetlić dzień jak tylko może i wycieczka zapowiada się wyśmienicie. Na trasie obserwujemy coraz bardziej rozjaśniającą się noc, nad horyzontem pojawia się jasna poświata, gwiazdy stopniowo wtapiają się w jaśniejącą, niebieską tarczę i tak więc, z uśmiechami na twarzach, jedziemy zdobywać Pilsko.
Pilsko pojawiało się w rozmowach już wcześniej, może warto się tam wybrać, to świetne miejsce widokowe, starzy wyjadacze podpowiadali taki wypad, że to świetny pomysł, w sam raz na akcję znienacka. Nie było pewności, czy będą chętni, czy nazbieramy ludzi na autobus, ale w końcu stało się – zapada decyzja, jedziemy. Lista szybko się zapełnia, wkrótce nawet zaczyna brakować miejsc, pomysł więc wypalił. Dziś zbieramy jej efekty.